Nauczanie w czasach pandemii

Minął już miesiąc, odkąd stanęliśmy w obliczu sytuacji tak zupełnie nowej i niewyobrażalnej, że ciągle trudno nam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Trudno nam myśleć o tym co będzie i trudno nam myśleć o tym co jest. Wszyscy znaleźliśmy się nagle w zupełnie innych realiach, ja jestem nauczycielką rzuconą w zupełnie nową na wpół wirtualną rzeczywistość…

Szkoła

Nasza szkoła i klasa przeniosła się do mieszkania, a właściwie pokoju, w którym mamy komputer i z tego miejsca prowadzimy wszystkie zajęcia on-line. Rozmyślamy nad tym jak rozłożyć materiał, co jest ważne, czego możemy nauczyć spoza książki, jak urozmaicić zadania i co najważniejsze jak wytłumaczyć rzeczy trudne. Spotkania on-line są doskonałą możliwością na dyskusję, wyjaśnienie niejasności, dopytanie się o to i owo.

Moim przedmiotem jest język angielski – daje duże możliwości, jeśli chodzi o materiały i ich różnorodność, uczenie języka to uczenie wszystkiego w tym języku. Zastanawiam się ciągle jak uczą matematycy, fizycy, chemicy, Ci wszyscy nauczyciele, którzy muszą nauczyć tak trudnych i konkretnych treści…

Klasa

Zastanawiam się i pytam też o to uczniów, jak oni sobie radzą. Nie jest im łatwo. Nagle okazało się, że to wszystko czego dowiadywali się na kolejnych lekcjach, często muszą zgłębić sami. Ale najgorsze jest to, że tej wiedzy do zgłębienia jest tak dużo. Czym innym było uczestnictwo w lekcjach, czasami nawet bierne, ale jednak coś wpadło w ucho, coś trzeba było zapisać, coś przeczytać, otworzyć książkę. Czasami spędzali w szkole dużo godzin od 8 rano do 15, a nawet dłużej, w tym czas na przerwach z przyjaciółmi, potem droga do domu, no i prace domowe odnoszące się do tego co było w szkole i czas wolny.

Teraz ten cały czas szkolny przeniósł się im do pokoju i jak sami mówią nie nadążają z „robotą”, bo gdy już wydaje im się, że skończyli i mają wolne, to przychodzą nowe zadania i tak w kółko.

A czy ktoś nauczył ich planowania, gospodarowania czasem, rozkładania materiału, tak by wszystko ogarnąć – nie jeden przedmiot, nawet nie cztery, ale ponad 10.

My uczyliśmy się tego dopiero na studiach – samodzielnej pracy i przygotowywania do przedmiotów, które w większości leżały w sferze naszych zainteresowań…

Łącza

Na domiar złego jest problem techniczny, bo skoro pracujemy zdalnie my, to często i rodzice uczniów, często uczniowie nie mają laptopów, kamerek, mikrofonów, często mają tylko telefony – i to „w pokrowcu wodoodpornym, przez który nic nie słychać, a ciężko się go ściąga proszę pani”, zupełnie jakby uczeń wybierał się po spotkaniu na spływ kajakowy, czy ryby 😉 Mają też słabe łącza internetowe i to nie tylko w Polsce, dotyczy to również takich krajów jak Francja.

Jest ciągle grupa uczniów, którzy w ogóle nie mają możliwości uczestniczenia w spotkaniach on-line, którzy mogą tylko wysłać prace na mail’a, a na dodatek często ich rodzice „zniknęli” – nie odpowiadają na żadne pytania…

Emocje

Ale jest coś jeszcze, są emocje i to co zamknięte zostało w domach wraz z kwarantanną.

A emocje są wielkie, jest tęsknota za normalnym życiem, za spotkaniami, gwarem, rozmowami, śmiechem i bliskim kontaktem z rówieśnikami. Jest tęsknota za wyjściem z domu pobycie bez rodziców, poszukiwanie własnego ja na osobności. Jest obawa przed niewidzialnym zagrożeniem i tym jak długo to potrwa.

„Tęsknimy za szkołą” mówią. „Chcielibyśmy wyjść z domu”. „Chcielibyśmy być trochę bez rodziców”.

Ale jest coś więcej niestety. Czasami za tymi drzwiami zamknęła się rozpacz, trudne warunki, trudne chwile, choroby bliskich, brak zrozumienia, trudność obcowania, napięcia, a co gorsza czasami przemoc. Może ktoś z ich rodziny właśnie zachorował i myśli odbiegają zupełnie gdzie indziej.

Gdy zbierzemy to wszystko razem okazuje się, że jesteśmy pod wielką presją okoliczności, na które nie mamy do końca wpływu, a tym bardziej nie mają na nie wpływu uczniowie.

Czas

To wszystko wydaje mi się powinno uczulić nas na wsłuchanie się i empatię wobec naszych podopiecznych. Może czasami można zapomnieć o podstawie programowej i podręczniku, może zrobić krótki przystanek i wymyślić twórcze zadanie, albo po prostu wykorzystać przedmiot do odniesienia się do spraw życiowych. Dajmy im więcej czasu na przygotowanie się, na uzupełnienie braków, na odnalezienie się w sytuacji…

To taki czas, taka szkoła, której nie miał nikt z nas, bo nawet jeśli niektórzy z nas pamiętają stan wojenny, to nie da się go porównać z obecnym czasem pandemii, która objęła cały świat i wywróciła jego porządek do góry nogami. Która nie wiadomo, kiedy się skończy i kiedy pozwoli wszystkim wrócić do normalności do wolności sprzed miesiąca…

Tekst z mojego bloga edukacyjnego Schoolthemes – spotkania z edukacją

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s