Kot, czyli kto kogo udomowił

Kot śliczny pokryty futerkiem od stóp do głów, łącznie z całym pękatym brzuszkiem nadaje się idealnie do głaskania, jednak nie zawsze, bo kot to takie zwierzę, które musi na głaskanie wyrazić osobistą zgodę. Możesz go pogłaskać, bo zgodził się być głaskany przez najbliższe 5 minut – ale po upływie czasu łaskawości będzie bezwzględny! Kot Cię…

Subiektywny alfabet kobiety w podróży (Ł)

„Ł” jak łódź. Miałam omijać literki polskie, ale z „Ł” wiąże się anegdota językowa, która już zawsze będzie obecna w moim życiu. Bo faktycznie wyrażać powinniśmy się zrozumiale i jednoznacznie, gdy dajemy komuś wskazówki… Podróżując zaś może powinniśmy opierać się na kilku źródłach, a nie jednym. Ale co tam! Pomyłki też są zabawne i pouczające.…

Subiektywny alfabet kobiety w podróży – (L)

„L” jak linie.   Linie to oczywiście wszelkiego rodzaju drogi, ścieżki i szlaki przecinające się na mapie świata. Inne linie, które lubię to linie nazwijmy je industrialne, przecinające się przęsła mostów, ramiona dźwigów, linie kolejowe. Linie wynikające z architektonicznego projektowania budynków. Jednakże ostatnio fascynują mnie linie wysokiego napięcia. Ha, doprawdy tak jest, aby wiele na…

Subiektywny alfabet kobiety w podróży – (K)

„K” jak kolory Podróżowanie to również kolory. Może nie każde miejsce ma swoje charakterystyczne barwy, ale wiele tak. Gdy pierwszy raz pojechałam jesienią w Tatry krzyknęłam „eureka” rozumiem Witkacego! Góry mają rzeczywiście swoje kolory, zmieniają się wraz z porami roku, z wysokościami, ale też z pasmami, porami dnia. Inne są Bieszczady ze swoimi rozczochranymi połoninami,…

Subiektywny alfabet kobiety w podróży (I)

„I” jak improwizacja Nie, no nie żeby tak na stałe, ale muszę przyznać, że był to znaczący element moich podróży w szczególności dawniej. Z biegiem lat, element improwizacji ustępuje przygotowaniom, jednak muszę przyznać, że to moja długoletnia przyjaciółka, z którą jeszcze czasami jestem za pan brat. Dzięki niej mogłam zjeździć kawałek Europy autostopem, bo co…

Zimowy spacer

Wróciłam z przeraźliwie mroźnego spaceru, nie wiem ile jest stopni mrozu, bo nie posiadam termometru, zazwyczaj wychodzę przed dom i wtedy decyduję, w co się ubrać – oczywiście nie wychodzę nago, żeby nie było! Tak czy inaczej ubrałam się bardzo ciepło, na początku zdawało mi się, że za ciepło, ale na koniec wędrówki oceniłam, że…

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku

Hej to ja Misio. Korzystając z okazji, że tak siedzę na parapecie z tą pachnącą pomarańczą postanowiłem wyjrzeć za okno, zwłaszcza, że Stary Rok rozgrzał mi plecy słońcem. Usiadłem na pobliskich sukulentach i patrzę, a tam za oknem świat! I wiecie co? Życzę Wam w Nowym Roku abyście nigdy nie zamknęli się w szafie 😉

Ale wzornictwem się nie zajmuj, powiedział Misio

No dobrze może nie za pięknie to wyszło, ale tak dla zabawy miłej i krótkiej zrobiłam pachnącą pomarańczę, tylko weź Misio teraz ją trochę potrzymaj- powiedziała do siebie Agata. Spoko lepiej trzymać pomarańczę niż siedzieć w szafie westchnął stary zszargany Misio i usiadł wygodnie na parapecie. Za jego plecami smętnie dochodził żywota Stary Rok wypuszczając…