Migawki z Olveiroa

Po lenistwie w Negreiro wyruszyłyśmy wypoczęte do albergi w Olveiroa, miejscu zrobionym w dawnej wiosce. Tutaj możecie spać w dawnych oborach, stodołach i urokliwych wąskich budynkach na wysokich „nóżkach” służących w dawnych czasach, jako spiżarnie. „Nóżki” utrudniały wejście do spiżarni gryzoniom. Szłyśmy niespiesznie, nie zdejmując butów w miejscach do tego nieprzeznaczonych 😉 Malownicza Olveiroa z zadbanymi…

Wyruszamy nad ocean

Wychodzimy z Santiago o świcie i radośnie kierujemy się nad ocean, w którym według starej tradycji opłuczemy swoje zmęczone i zakurzone wędrówką ciała. Z Santiago przepięknie wychodzi się w kierunku Fisterry, najpierw uliczkami o tej porze pustymi, rozświetlonymi nisko jeszcze wiszącym słońcem, potem coraz węższymi dróżkami, które wspinają się do lasu eukaliptusowego. Długo odprowadzał nas…

O Santiago de Compostela raz jeszcze

Ostatnie chwile przed Santiago są już zupełnie inne, idą ludzie, którzy zaczęli 100 km wcześniej, jest inna atmosfera, a przed albergami zdarzają się długie kolejki i to już o 14. Dlatego nasz ostatni odcinek po zobaczeniu kolejki zrobił się ponad 30 kilometrowy – innymi słowy ledwośmy doszły… Santiago de Compostela to niezbyt duże miasto, nie…

Nareszcie Santiago de Compostela

  Pozostałe 100 kilometrów, czyli około 5 dni drogi, idziemy przez Galicję, która jest znacznie chłodniejsza, w szczególności rano i wieczorem. O poranku snują się mgły i chmury nad polami i lasami. Chodzi się wzdłuż niezwykłych dróg obłożonych kamieniami pokrytymi mchem. Brzegiem pną się jeżyny, bluszcz i inne pnącza poprzetykane ziołami. Wzdłuż drogi rosną powyginane stare…

Galicja jak zielony ogród

Galicja to, przynajmniej w naszej wędrówce rejon soczystej zieleni, dróg wijących się w wąwozach obłożonych polnymi kamieniami porośniętymi mchami i dzikimi roślinami, które w czasie deszczu zamieniają się w rzeki, rejon romantycznych płotów i łąk. Wokół powyginane drzewa obrośnięte pnączami. Po prostu tajemniczy ogród.   Wreszcie litościwie chodzimy w cieniu i w południe nie dogorywamy…