Galicja jak zielony ogród

DSC03959

Galicja to, przynajmniej w naszej wędrówce rejon soczystej zieleni, dróg wijących się w wąwozach obłożonych polnymi kamieniami porośniętymi mchami i dzikimi roślinami, które w czasie deszczu zamieniają się w rzeki, rejon romantycznych płotów i łąk.

DSC04127DSC04124

Wokół powyginane drzewa obrośnięte pnączami. Po prostu tajemniczy ogród.

 

Wreszcie litościwie chodzimy w cieniu i w południe nie dogorywamy schowane w cieniu maleńkiego drzewka, do którego dopełzałyśmy resztą sił. Teraz idziemy radośnie i gramy w zielone.

Mijamy wioseczki, kamienne krzyże i małe kościółki często otoczone małymi cmentarzami otoczonymi murami, znad których wystają krzyże.

DSC03955

Po drodze dochodzimy do przepięknego klasztoru w miasteczku Samos, który pojawia się nagle w dolinie. Widok zapiera dech w piersiach.

DSC03961

Zeszłyśmy na dół i zatrzymałyśmy się w alberdze, która mieści się w części klasztoru. Klasztor uchodzi za jeden z najstarszych w Europie, został zbudowany przez benedyktynów w 665 roku. Jednakże ze starego klasztoru pozostały pojedyncze kamienie, a wspaniała budowla, którą możemy podziwiać dzisiaj powstawała przez trzy wieki ( XVI – XVIII).

DSC04019DSC04015DSC04011DSC03994DSC03981DSC03977DSC03968

Po śniadaniu wyruszyłyśmy w dalszą drogę, by znaleźć nocleg za Sarrią. W alberdze śpi też Węgierka i mówi, mówi bez końca, lubię język węgierski, ma niezwykłą melodię, ale ile można mówić? Zastanawiam się

Następnego dnia wyruszamy do Ferreiros. Po drodze spotykamy wielokrotnie już mijanego niezwykłej postury Francuza, który drogę przechodzi ze swoim wiernym psem, a w związku z tym też namiotem!

DSC04134

DSC04054DSC04055DSC04101DSC04107DSC04108DSC04102

Mam tego dnia kryzys, więc człapiemy niezbyt szybko, żeby nie powiedzieć noga za nogą.

DSC04100

Podobno w Ferreiros przyjmują głównie pielgrzymów z daleka, jako że są strudzeni, a jest to już odcinek drogi, który pokonują osoby chcące przejść tylko wymagane 100 km, aby uzyskać certyfikat przejścia drogi tak zwaną compostelkę – od tego miejsca, zatem zaczyna się już tłoczno i nieco zmienia się atmosfera.

DSC04113

Tak czy inaczej w Ferreiros trzeba mieć długą książeczkę ze stemplami, które zbierane po drodze pozwalają Wam korzystać z noclegów w albergach. Wiele osób ma kłopoty ze stopami, czy nogami, mnóstwo pęcherzy, bolące kolana. Nam na szczęście nic takiego się nie przydarzyło, może dzięki uzdrawiającej mocy źródła w pierwszej naszej alberdze, która była jakieś 450 km wcześniej, a może dzięki wspaniałym butom albo kremom, kto wie?

DSC04044

Pora na sen…

DSC04176

Dobranoc.

ZDJĘCIA WŁASNE ©

8 uwag do wpisu “Galicja jak zielony ogród

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s