Subiektywny alfabet kobiety w podróży (F)

„F” jak fatamorgana To taka przenośnia literacka, gdyż fatamorgany prawdziwej nie widziałam, ale wiele razy mi się zdawało, że widzę coś, co z pewnością musi być czymś innym w rzeczywistości, lub miałam nadzieję, że widziany widok zniknie. Ot na przykład kiedyś w drodze przez Europę popsuł się nam samochód, a był to ni mniej ni…

Subiektywny alfabet kobiety w podróży (B)

„B” jak Bagaż. No, a jakże mogłoby być inaczej! Przecież bagaż to najważniejsza rzecz w rękach podróżującej kobiety. Bagaż pakowany jest z wielką uwagą i systematycznie uzupełniany. Mój zazwyczaj pakowany jest przez kilka dni. Codziennie coś dokładam, a na koniec nie pamiętam, co jest w środku, więc wszystko rozpakowuję i zaczynam od nowa. Odnoszę wrażenie,…

Sajgon to sajgon

No i bach przybyliśmy. Oto Ho Chi Minh powszechnie nazywany Sajgonem. Obrazek pierwszy – łapiemy taksówkę na lotnisku , a jej enigmatyczna cena zmienia się z sekundy na sekundę, innymi słowy rośnie. Po dojeździe do bramki parkingowej lotniska taksówkarz krzyczy żebyśmy i ją opłacili, a po chwili wyrywa plik pieniędzy z rąk i ciągle krzycząc…

Pendolino, a nie Struś Pędziwiatr to był

Wielkie podniecenie na peronie Warszawy Centralnej, za chwilę wyruszy Pendolino numer trzy. Wokół biegają pracownicy EIP informując, że bez biletu do Pendolino wejść nie można. Aparaty w rękach i oto wjeżdża On piękny wymarzony szybki i niebieski pociąg łączący Warszawę z Gdynią w trzy i pół godziny, a Gdynię z Krakowem w sześć! Łoł, góry…

Batumi, a może mi się tylko zdawało?

Batumi, ech Batumi Herbaciane pola Batumi Cykadami dźwięczący świt Świadkiem był szczęścia chwil. Śpiewały Filipinki, ale z tego co wiem herbacianych pól brak, choć pewności nie mam – Batumi tylko ukołysało mnie cykadami do snu i niewiele widziałam. Zanim dojechaliśmy do Batumi widzieliśmy natomiast plastikową plażę, gdzieś chyba jeszcze przed Poti, miała być piaszczysta i…

Na drogach Gruzji

Do Gruzji zawiodła mnie jak zwykle ciekawość. Opowieść zacznę od przemieszczających się za oknami dróg i krajobrazów, a przemieszczało się ich w czasie mojej wędrówki mnóstwo. Z Tbilisi popędziliśmy do Mestii w Swanetii, potem do Uszguli, do Batumi w Adżarii i znów do Tbilisi, by pojechać jeszcze do David Garedża przy granicy z Azerbejdżanem… Zacznę…

Klusek

Przechodząc w kuchni koło talerza spostrzegłam samotną kluskę twarogową leniwą przykrytą tartą bułką usmażoną w maśle, niewiele myśląc zjadłam ją. Po pół godzinie usłyszałam groźny okrzyk, „Kto zjadł moją kluskę?!” I tak stałam się złodziejem klusek. Wyznanie dedykuję mojemu bratu, który kocha Kluskę, oraz córce, której kluskę zjadłam 😉 Grafika: http://barbarakunickaportfolio.blogspot.com/?wref=bif  

Most szewski w Lublanie

Dzisiaj będzie o butach. Buty można nosić, wietrzyć i zawieszać na liniach wysokiego napięcia. Czasami w restauracjach może się pojawić zakaz ich zdejmowania. Buty wiszące na liniach wysokiego napięcia widziałam w dwóch miejscach. Pierwszy raz oglądałam je podczas wędrówki do Santiago.  Zaczęły się one pojawiać  na końcu szlaku tuż przed miastem. Różne są objawy radości, lub…

Niezwykła Pepperoni Cruschi

Może nawet nie powinnam się przyznawać, ale na jednej z wizyt we Włoszech mój zachwyt wzbudziła roślina. Oczywiście nie umknęło mojej uwadze piękno i historia tego kraju, nadal promienisty uśmiech wzbudzały we mnie okrzyki Włochów „belissima”, „ ciao seniora”, ale jednak roślina wygrała, a na imię jej Pepperoni Cruschi. Nic nie zapowiadało tak wielkich uniesień,…