Niezwykła Pepperoni Cruschi

foto 2

z: blog.saporideisass.it

Może nawet nie powinnam się przyznawać, ale na jednej z wizyt we Włoszech mój zachwyt wzbudziła roślina. Oczywiście nie umknęło mojej uwadze piękno i historia tego kraju, nadal promienisty uśmiech wzbudzały we mnie okrzyki Włochów „belissima”, „ ciao seniora”, ale jednak roślina wygrała, a na imię jej Pepperoni Cruschi.

Nic nie zapowiadało tak wielkich uniesień, bowiem serce moje zamknięte było na wszelkie uczucia poza rodzicielskimi, a jednak stało się!

Region Basilicata u wybrzeży Calabrii nie był mi znany, do tej pory raczej poruszałam się po północnych Włoszech i Rzymie, na dalekim południu jeszcze nigdy nie byłam.

Ale wróćmy do niej…

foto 3

z: giallozafferano.it

Po raz pierwszy zobaczyłam ją leżącą w towarzystwie na białym talerzu w restauracji w mieście Potenza. Początkowo nie miałam pojęcia, że połączy nas dozgonna miłość, wyglądała w zasadzie zupełnie normalnie. Podłużna o pięknej barwie paprykowej czerwieni, wpadającej prawie w burgund, leżała sobie cichutko niby nic, wśród jej podobnych. Owszem lubię paprykę, lecz wśród wielu interesujących dań, początkowo nie zrobiła na mnie wrażenia. W pewnym momencie sięgnęłam po nią od niechcenia ręką, podniosłam, była leciutka jak piórko, przyjemna w dotyku, może trochę ciepła, włożyłam ją do ust, rozgryzłam i… oszalałam z miłości. Wzięłam drugą, poczułam jej rozkoszny zapach, delikatny smak i kruchość rozpływającą się w ustach. Uśmiechnęłam się błogo rozejrzałam po otaczających mnie towarzyszach obiadu i jakby nigdy nic zjadłam trzecią. Od tej pory moje myśli krążyły właśnie wokół niej. Pytałam przyjaciół jak się nazywa, jak to się stało, że jest tak niezwykła.

No cóż, nie jest to proste, stać się Pepperoni Cruschi, być może bezwzględnie wymaga ona słońca południowych Włoch regionu Basilicata skąd pochodzi. Gdy dojrzeje, zrywa się ją z krzaka i suszy rozwieszoną w promieniach słońca przez kilka tygodni. W tej formie może być przechowywana w jakimś suchym, ciemnym i bezpiecznym miejscu. Przed podaniem jest przez krótką chwilę smażona w oliwie z oliwek i lekko solona. Podobno smażenie nie jest łatwe – trzeba dokładnie wiedzieć, w którym momencie ją włożyć do rozgrzanej oliwy i jak długo trzymać, żeby była idealna. Luca, Włoch, który rozumiał moją miłość, twierdził, że on nigdy nie odważyłby się smażyć pepperoni cruschi – jak to zrobić wie w jego rodzinie tylko babcia.

Dobrze usmażona pepperoni staje się paprykowo słodka, lekko słona, delikatnie goryczkowa, lecz nie ostra, z posmakiem jakby dymu, sensacyjnie chrupiąca, można ją jeść i jeść bez końca sącząc w przerwach, powolutku czerwone wino.

Ostatniego wieczoru na pożegnalnej kolacji na stole nieopodal mojego miejsca stał wielki talerz z Pepperoni Cruschi – to dla ciebie Ania, powiedział Luca z radosnymi iskierkami w oczach.

Eeeech, że też Basilicata i moja Pepperoni Cruschi są tak daleko…

foto 1

z: cookingwithrosetta.com

4 uwagi do wpisu “Niezwykła Pepperoni Cruschi

  1. Pingback: Trzy razy Liebster Blog Award, czyli no to się porobiło | fabryka czasu ulotna

  2. Pingback: Subiektywny alfabet kobiety w podróży (J) | fabryka czasu ulotna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s