A gdyby dopadł Was smutek

Dopadł mnie bezgraniczny smutek, tak wielki jak cała przestrzeń, na dodatek wpadł do czarnej dziury i nie mogę go wydobyć.

Boję się, że pozostanie we mnie i wpadnę za nim, a boję się ciemności…

Na razie smutek pojawia się i znika, ale tkwi gdzieś w mojej duszy i nie potrafię się z nim dogadać, a zawsze potrafiłam.

Wszystko wkoło jest kolorowe i piękne, wszystko wydaje się być takie jak było, a smutek siedzi i drwi ze mnie.

Mówię mu spadaj smutek, a on nic siedzi i drwi ze mnie.

Mieliście kiedyś takiego drania? To musi być jakiś wirus. Na wirusa najlepszy jest wypoczynek, ciepła herbata z cytryną i imbirem oraz czosnek , a także bez dwóch zdań miłość bliskich.

Na dobry początek, biorąc pod uwagę iż są święta, popróbuję bez czosnku, może da się zastąpić choinką, światełkami , zapachem potraw i olejku ze skórek pomarańczy.

Jak podziała opatentuję ten sposób i zbiję fortunę, ale Wy już znacie przepis 😉

m

ZDJĘCIE WŁASNE ©

19 uwag do wpisu “A gdyby dopadł Was smutek

  1. Życzę szybkiej poprawy nastroju. Ja to naywam moimi okresami melancholijnymi, które przychodzą czasem niespodziewanie. Pozwalam sobie wtedy na chwile zamyślenia i smutku, ale zaraz potem szukam rozweselaczy. I dużo o tym rozmawiam, bo opowiedzenie o smutkach pomaga.

  2. Kojarzę drania, czasami mnie odwiedza. Na szczęście nawet z czarnej dziury można znaleźć drogę ucieczki, musi tylko zadziałać określona siła. Życzę zdrowej, spokojnej i radosnej końcówki Świąt 🙂

  3. Ten smuteczek nie jest Twój, przyszedł się ugrzać przy Tobie, ale pójdzie niedługo precz…
    Nie ma na niego siły, musi swoje odsiedzieć, ale znika. Uwierz. Czasem wypłoszy go czyjaś obecność, czasem telefon, rozmowa, czasem spacer, albo muzyka. Ale pójdzie sobie.. 🙂
    Uściski 🙂

  4. Moje smutki oswoiłam i siedzą w moim domu, jak koty. Melancholia najczęściej na parapecie zapatrzona w szybę, Nostalgia w pobliżu radia, Rozpacz sypia pod łóżkiem, Ból zamieszkał pomiędzy kartonikami na półce w przedpokoju, Zraniona Miłość przysypia obok zegara na bufecie, Niespełnione marzenie w biblioteczce, Tęsknota zwinęła się w kulkę wśród papierów na biurku a Niepewność wybrała kaloryfer. Jeden z moich kotów o imieniu Przemijanie łazi za mną nieustannie po domu. Łaszą się do mnie, potrzebują uwagi i czułości. Karmię je wspomnieniami. W Wigiliją noc obsiadły mnie i wymrukiwały, każdy coś po swojemu. Kocham je, te moje kotosmutki. Upiększają mi życie.

  5. Mam tak. Im jestem starsza, tym częściej wraca. Można się nauczyć z tą melancholią żyć, a nawet z niej korzystać – wtedy człowiek inaczej widzi świat i czasem widzi więcej. I to mija, zapewniam ☺

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s