Wędrowanie po kociewskich rozdrożach

Pytasz sia, gdzie Kociewiaki

Majó swoje dómi,

Swe pachnące chlebam pola,

Swoje sochy, broni? … (Ks.Bernard Sychta) (fragment hymnu Kociewia)

Kociewiacy są dumni ze swojej krainy, mają nawet Światowy Dzień Kociewia przypadający na 10 lutego, a to dlatego, że właśnie tego dnia po raz pierwszy zostało ono wspomniane w liście oficerskim z 1807 z raportem dla Jana Henryka Dąbrowskiego o wysłaniu patrolu do „Gociewia”, a działo się to w czasie wojny prusko-francuskiej, w której Polacy walczyli z zaborcą, .

Na Kociewie, czyli Łagodną Krainę, bo tak jest też nazywane zawieźli mnie przyjaciele, żeby dobrze pojeść. Zawitaliśmy na dobry początek do „Gościńca dla przyjaciół” w Kleszczewie, pięknie pachnącego jadłem na miejscu i na wynos, urządzonego tak jak lubię, ze starymi meblami, ozdobami, z szydełkowymi obrusami na stołach.

Jedzenie pyszne, a pstrąg wędzony zakupiony do domu to po prostu bajka! Już przemyśliwuję jakby tu dowieźć jego większe ilości do swej lodówki, bo nie jest do Kleszczewa z Gdyni niestety blisko.

Po posileniu się wyruszyliśmy dalej do wsi Szczodrowo, w której kończy się asfalt 🙂

Czy byliśmy na końcu świata? Nie, ale widzieliśmy przepiękny drewniany późnośredniowieczny kościół p.w. św. Apostołów Szymona i Judy, otoczony pozostałościami cmentarza. Jest to jedyny taki kościół na całym Kociewiu. Można się pomodlić w nim o rzeczy trudne i beznadziejne, którymi zajmuje się św. Juda. Kościół jest nieogrzewany, dlatego też proboszcz powiedział nam „w tym kościele należy być grubo ubranym i gorąco się modlić”, różne są jak widać sposoby na parafian. Kościół był pięciokrotnie przebudowywany, a obecnie najstarszym zabytkiem jest granitowa kropielnica z XIV w. Jest tutaj ciekawy drewniany ołtarz, niestety moje zdjęcie jest beznadziejne.

Szczodrowo jest maleńkie otoczone polami, lasami, bagnami królewskimi z żurawiną, leży w zakolu rzeki Rutkownicy. Dlaczego bagna są królewskie, nie mam pojęcia, pewnie jak to bywa w przypowieściach, jakiś król przysiadł w lesie, żeby odpocząć.

Kończymy nasze zwiedzanie i wracamy do domu.

Migające za oknami pola i drogi są teraz pełne uroku, pomalowane białymi kreskami śniegu, które podkreślają falistość terenu kończącego się gdzieś za horyzontem.

Dzień już sporo dłuższy pożegnał nas czerwoną łuną zachodzącego słońca.

© ZDJĘCIA WŁASNE.

2 uwagi do wpisu “Wędrowanie po kociewskich rozdrożach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s