Czerwony autoBus przez ulice mego kraju mknie

Siedzę właśnie w najsłynniejszym autobusie i nie jest to londyński double-decker bus, tylko polski double-decker-bus. No, bo czym byłaby Polska bez czerwonych Polskich Busów mknących we wszystkie strony kraju i to w cenach tak przyzwoitych, że aż serce się raduje. Co prawda ciągle poluję na słynny bilet za złotówkę plus złotówka za rezerwację, ale z pewnością nadejdzie ta wiekopomna chwila, a wtedy zakrzyknę radośnie ”jest, jest” podskakując na krześle przed laptopem.
Najlepsza trasa, to oczywiście Gdańsk – Warszawa, Warszawa-Gdańsk, tutaj nam podadzą kawę, herbatkę lub sok, bułeczkę maślaną, lody i najsmaczniejsze herbatniki świata, czyli „bebetki”.
Oto za oknem prawym przemknęło stado krasnali i innych pięknych ogrodowych gadżetów oczekujących na swoich nowych niemieckich właścicieli, znanych nam wszystkim z niezwykłego ogrodowego gustu. Wirują kolorowe wiatraki, uśmiechają się ślimaki, a może sobie kupić jednego?
Nie wiadomo, jakie miejsce wybrać – przy stoliku, całkiem fajne, na piętrze w pierwszym rzędzie przy samej szybie – widoki wspaniałe, chociaż buja jak na starej krypie, z tyłu, chyba, że macie ochotę na imprezę, pozostały jeszcze miejsca nazwijmy je zwyczajne od koloru do wyboru, a wszystkie nienumerowane.  Emocje są wielkie więc przy wejściu ścisk i delikatne przepychanie, troszkę torbą, troszkę łokciem, albo brzuchem, czym kto może tym pracuje, aby jak najszybciej wejść i popędzić na swoje ulubione miejsce.
Oto w Ostródzie dostaję sms „ czyżbyś siedziała w PolskimBusie do Warszawy?” poczułam oddech szpiega na plecach i musiałam przeczytać kilka razy, żeby do mnie dotarło – oto nadawca jest gdzieś tu ze mną, więc utniemy sobie pogawędkę.
Mam książkę, gazetę i netbooka, włączam Internet, a on znika i pojawia się i znika, a niech go diabli, no to śpię, bujanie tak na mnie działa, jak kołyska na oseska, chyba, że prowadzę osobiście wtedy raczej nie zasypiam, ale nie mam śmiałości spytać kierowcy o pozwolenie. Za oknami polskie krajobrazy, wiosna, lato, jesień, zima, a ja mknę poprzez pola, lasy i domostwa to tu to tam. Toruń, Rzeszów, Kraków, może Praga?
Na łąkach po lewej bociany, po prawej powoli zachodzi słońce. Na sąsiednim siedzeniu dziewczyna rozwiązuje już trzecią godzinę problemy ze swojego życia przez telefon, nie da się nie słyszeć… Pani przyniosła lody śmietankowe na osłodę.
Zbliżam się do miejsca przeznaczenia, a tam czeka na mnie ktoś bardzo uśmiechnięty…

Wpis na specjalne życzenie – dla Doroty 🙂

2 uwagi do wpisu “Czerwony autoBus przez ulice mego kraju mknie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s