Sahagun, region Leon (6)

Sahagun to piękne miasteczko na Szlaku Jakubowym w prowincji Leon leżące nad rzeką Cea. Nazwa miasta pochodzi od skrótu San Fagun („Saint Facundus”), jako że miasto powstało wokół monastyru benedyktynów pod wezwaniem dwóch świętych Fakunda i Prymitywa. W czasach rzymskich świętym ścięto głowy, za odmowę udziału w święcie na cześć lokalnych bożków. Według legendy z ich szyj popłynęła krew i mleko, co uznano za cud i w miejscu ich ścięcia, postawiono klasztor Benedyktynów. Wiele o nich nie wiadomo, byli jednak ważnymi świętymi na terenie Hiszpanii, na tyle ważnymi, że Droga Jakubowa została poprowadzona tak, aby pielgrzymi mogli odwiedzić miejsce ich ścięcia.

z: wikipedia

z: wikipedia

Dotarłyśmy do Sahagun rano. Na górze miasta wznosi się duży kościół Świętej Trójcy będący obecnie albergą. W alberdze chciałyśmy zostawić swoje plecaki, jednak kościół był zamknięty, takie są zwyczaje, że rano alberga otwarta jest tylko przez chwilę, aby wypuścić pielgrzymów, a potem znów jest zamykana – wtedy doprowadzana jest do porządku, faktycznie albergi są czyściutkie. Posiedziałyśmy w cieniu, odsapnęłyśmy i poszłyśmy szukać drugiej albergi, ale jakoś nam to nie wychodziło i zniecierpliwione z plecakami ciągle tkwiącymi na naszych plecach spytałyśmy o drogę starsze hiszpańskie małżeństwo, które zaczęło nam tłumaczyć jak dojść, gdy nie zrozumiałyśmy, powiedzieli to samo, znów po hiszpańsku tylko „poowoolii”, ale nic to oczywiście nie dało, więc złapali nas za ręce i zaprowadzili prosto na samą górę miasta pod albergę w kościele, pod którą przed chwilą siedziałyśmy! No cóż podziękowałyśmy pięknie, bo przecież bardzo nam pomogli, przerywając swoje obowiązki i pożegnaliśmy się w uśmiechach.

Na szczęście drzwi albergi się otworzyły i mogłyśmy zostawić nasze „garby” i poczuć wolność i lekkość – co najmniej jakbyśmy mogły się unieść w powietrze.

Oczywiście natychmiast przysiadłyśmy w kawiarence na późno-porannej kawie i hiszpańskim ciastku, w cieniu na skrzyżowaniu ulic, patrząc na codzienne życie miasta.

DSC03217

Następnie wyruszyłyśmy na dół na kolorowy plac targowy, uwielbiam takie miejsca. Porozwieszane ubrania, powiewają na wietrze, ludzie przechadzają się wśród nich przystając na chwilę to tu to tam. Ale najbardziej lubię część z jedzeniem, wystawy lokalnych przetworów, jak sery, wędliny, ryby, zioła, owoce, warzywa, słodycze, uwielbiam chodzić i oglądać i wybrać sobie mały kawałeczek tego i tego i jeszcze tamtego.

Spacerujemy dalej. Jest takie miejsce w mieście gdzie pozostałe resztki kościoła San Benito stały się „bramą” prowadzącą z jednej strony miasta na drugą. Przechodzimy i powoli kończymy nasze zwiedzanie.

Gdy odbierałyśmy plecaki okazało się, że Hiszpanka pracująca w alberdze była w Polsce przez rok na studiach dyplomowych w Krakowie. Żegnając się z nami po polsku powiedziała, że mieszkamy w przepięknym kraju i nigdy nie mamy go opuścić na stałe. Pomyślałam, że faktycznie często zapominamy jak piękna jest Polska…

Ale tymczasem wyruszamy dalej, najpierw po starym moście pamiętającym jeszcze czasy Rzymian, a potem po drogach dalej i dalej

DSC03226

© ZDJĘCIA WŁASNE.

2 uwagi do wpisu “Sahagun, region Leon (6)

  1. :^) ..popijałem winko wieczorem w tej samej kafejce już po całym dniu wędrowania no i zatrzymałem się tej właśnie albergue o której wspomniałaś :^)
    Buen Camino

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s