Tureckie zakupy

Nie, nie kupiłam ani dywanu, ani kożucha, ale tylko dlatego że dywan nie zmieściłby się w walizce, a kożuchów nie noszę…

Rzecz w tym, że kupowałam kilka drobiazgów, a zawsze słyszałam od znajomych, że co do ceny warto się trochę potargować. No to do roboty! Powiem szczerze, że nie jestem w tej sprawie ekspertem, ale jak to mówią kto pyta nie błądzi.

Jednak nie wynik finansowy jest w tej opowieści istotny, a herbata!

Otóż muszę przyznać, że bez względu na ostateczną cenę, sprawa kończyła się pytaniem „może herbaty?”. Herbata pojawiała się po chwili, świeżo zaparzona i aromatyczna, w pięknej maleńkiej tureckiej szklaneczce w kształcie tulipana, a z nią miła pogawędka troszkę na migi, troszkę z pomocą nowoczesnej technologii. Aż żałuję, że wyjeżdżam, bo targowałabym się co kilka dni dla przyjemności wypicia herbaty i rozmowy 😉

11 uwag do wpisu “Tureckie zakupy

  1. Pingback: Herbata po turecku | fabryka czasu ulotna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s